Często o nowe pryszcze na buzi obwiniałam batonika lub dwa kawałki czekolady, które zjadłam dzień wcześniej. Regularnym winowajcą był też okres i wiele innych czynników. Obsesyjnie przestrzegałam wszystkich (tak mi się wydawało) zasad, które powszechnie uznawane były za korzystne dla mojej trądzikowej cery. A mimo to pryszcze wciąż się pojawiały. I wiecie co sobie uświadomiłam?

W momencie kiedy przestałam myśleć obsesyjnie o swojej skórze, przestałam spodziewać się pryszczy przed okresem i zrezygnowałam z wielu czasochonnych domowych zabiegów, jak przygotowywanie maseczek praktycznie codziennie, moja skóra przestała "odwzdzięczać" mi się wypryskami. Nawet jeżeli czasem zdarzy mi się sięgnąć po dwa ciasteczka.
Rutyna, która gwarantuje zdrowy i młody wygląd skóry obejmuje przede wszystkim regularną aktywność fizyczną (niekoniecznie wylewanie siódmych potów na siłowni, wystarczy jogging trzy razy tygodniowo, po 15-30 min, a nawet zwykły spacer z pieskiem po parku). Wysiłek fizyczny sprawia, że nasze ciało produkuje hormony szczęścia zwane endorfinami, a te z pewnością pozwolą nam zapomnieć o stresie związanym z trądzikiem. Ponadto, gdy ćwiczymy, automatycznie zmusza nas to do picia większej ilości wody, która jest niezwykle istotna w zachowaniu prawidłowego nawilżenia skóry. Ważna jest zdrowa dieta, ale bez popadania w obsesję, gdyż jednorazowe odchylenie od diety nikomu nie zaszkodzi, chyba, że wziązane jest z obawą przed wynikającym z niego atakiem pryszczy.
Jeżeli chodzi o rutynę pielęgnacyjną - aby skóra pozbawiona była problemów takich jak trądzik czy alergie oraz zachowała młodość na długi czas - musi ona obejmować jedynie naturalne produkty, gdyż wszytskie inne zawierają składniki, które niszczą barierę lipidową i powodują, że skóra staje się bardziej wrażliwa na niekorzystne czynniki zewnętrzne. Pamiętajmy - im więcej składników widnieje na etykiecie produkty - tym większe prawdopodobieństwo, że uczuli i podziała niekorzystnie.
Nie należy przesadzać z ilościa kosmetyków i częstotliwością nakładania, trzeba pamiętać, że skóra nie lubi gwałtownych zmian i trzeba ją przyzwyczajać do nowych preparatów. Warto zrezygnować ze szkodliwych podkładów, pudrów czy innych składników makijażu i postawić na naturalne piękno.
Odkąd prawidłową dietę łączę z regularnymi ćwiczeniami, które pomagają mi zapomnieć o stresie związanym ze stanem mojej skóry, odkąd przestałam nakładać na twarz 100 antytrądzikowych domowych maseczek w ciągu dnia, jej stan jest o niebo lepszy!
A zatem, zacznijmy myśleć pozytywnie o swojej skórze, przestańmy obawiać się ataku pryszczy i pamiętajmy o unikaniu niezdrowych nawyków żywieniowych czy pielęgnacyjnych, a nasza skóra odwdzięczy się nam pięknym wyglądem :).
o tak, zgadzam się z tym! również mam obsesję na punkcie swojej twarzy - ostatnio nawet jedząc chipsy już szlochałam nad nowymi syfami, które mogą się pojawić... chciałabym móc się nie przejmować tym co widzę w lustrze, ale póki co nie mogę i muszę to jakoś tuszować, więc to błędne koło :/
OdpowiedzUsuńDlatego właśnie polecam więcej ruchu! Endorfiny regulują stres i naprawdę przestaje się myśleć o złym stanie cery. Im więcej ruchu tym lepiej. Generalnie warto zająć się czymś, co odwróci naszą uwagę od pryszczy. U mnie skutecznie działała metoda uniania wszelkich lusterek :), tylko 2 razy dziennie, podczas mycia buzi rano i wieczorem :).
Usuńmuszę sie poważnie nad tym zastanowić, bo są wakację, więc warto spróbować - a nuż stan mojej skóry się poprawi :)
Usuńale jestem takim leniem, że już się męczę na samą myśl o jakimś wysiłku ;)
A może taniec? :) Jest bardzo przyemny, a efekt ten sam :). No, może tylko dawka wyemitowanych endorfn nieco wększa :P
UsuńZgadzam się w 100% im wiecej nakladalam na twarz i sie przejmowalam to problem wracal ze zdwojona sila... Kiedy przestalam juz robic cokolowiek...a chodzilam po dermatologach...bralam antybiotyki...kupowalam drogie kremy...to po odstawieniu tego cera szybko doszla do siebie... a najbardziej pomogl mi zel z loral do mycia twarzy z mineralami i wcale nie byl przeznaczony do cery tradzikowej... a okazal sie wybawieniem. Pomogl mi najbardziej umiar:)
OdpowiedzUsuńDokladnie tak, nie ma sensu próbować 100 kuracji i preparatów jednocześnie, bo można zwariować i zbankrutować, co przysporzy jeszcze więcej stresu niż sam trądzik :). Jeżeli chodzi o żel do mycia z Loreal - czy on zawiera Sodium Lauteth Sulfate? Być może działa na sam problem trądziku, jednak długoterminowo SLSy zawarte we wszystkich drogeryjnych żelach niszczą barierę ochronną skóry i staje się ona bardziej podatna na alergie i czynniki zewnętrzne, no i oczywiscie szybciej się starzeje dzięki temu. Polecałabym tutaj raczjenaturalne produkty bez SLSów :)
Usuń